Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka. Pokaż wszystkie posty

Wielkanocne od zajączka

Oczywiście prezenty. Przesyłka przyszła na pocztę już w środę o 16.45. Oczywiście, poczta otwarta do 17, w życiu bym nie zdążyła. Paczkę odebrała dzisiaj, to i tak wcześnie. Według producenta powinna dojść dopiero koło tego czwartku.

























A w środku:

























Nareszcie go mamy. Miałam zamawiać już w tamtym sezonie zmiany futra, ale jakoś tak wyszło, że nie zdążyła. Zaczęłam szukać ponownie, gdy zobaczyłam go na innym blogu. Rozmyślałam między tam a drugim z przyciskiem do opróżniania, był droższy a w dodatku mniejszy. teraz wiem, że dobrze wybrałam. Jest cudowny, możecie spodziewać się recenzji w najbliższym czasie. Idealnym testerem będzie Dżeki. Z myślą o nim kupowałam, bo ma bujny podszerstek. Jestem ciekawa jak będzie działała za jakiś czas.




















Jestem zapisana do newsa PP. Przygotowania do świąt, sprawdzam pocztę. Chwila: "mamo, zostaw mi skorupki od jajek". A rozdrobnione skorupki dodaję do jedzonka, łyżeczkę na ogon. Ponoć bardzo dobrze wpływają na układ kostny i zęby.

Ciasteczka? Gdzie? Łatwe, to już zabieram się za robotę. Czym by były święta bez pisanek. W tym roku pokusiłam się o zrobienie tych dla psiaków.




Przepis bardzo podobny do tego z punktu 3.

Składniki:
  • ugotowane jajko
  • 1 starta marchewka
  • kilka łyżek masła
  • mąka pszenna
  • mała łyżeczka sproszkowanych skorupek
  • garstka płatków owsianych
Mieszamy wszystko, dajemy tyle mąki, żeby ciasto nie było kleiste. Formułujemy jajeczka i pieczemy ok.20 min w 180*C

Dobrze, że zaczęłyśmy biegać. po sobotnim spacerku mogłyśmy się sprawdzić. Wracamy z naszego ulubionego miejsca, jesteśmy w połowie drogi, coś mnie kropnęło. O nie! Pusia wracamy! 2 kilometrowy maraton.  Biegiem, przy okazji deszcz zamienił się w śnieg. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia. I takim sposobem zrobiliśmy niecałe 4 km w niecałe 40 min. 




Miasto psich marzeń

Miałam w dzisiejszym poście przedstawić Wam przepis na ciasteczka maślane inaczej. Skończyłam piec, mam gotowe zdjęcia. A tu dzwoni poczta, biegnę szybko.Na szczęście to była paczka do mnie. Wzięłam, o jaka ciężka. Z niecierpliwieniem weszłam do domu i zaczynam odpakowywać. Zdecydowanie trafiliście w gust Pusi- pełno smakołyków i zabawka na jedzonko. Pomyślałam sobie; "po co ja piekłam te ciasteczka, skoro tyle dostałam, mogłam chwilę poczekać". No, ale już trudno, psiaki się nie obrażą od nadmiaru jedzenia.




























Temat konkursu: Miasto psich marzeń.
Moja praca konkursowa: Nie wiem od czego zacząć, to może zacznę od tego co mi do głowy pierwsze przychodzi. W mojej idealnej psiej okolicy z pewnością jest, no niestety schronisko. A w tym schronisku oczywiście fachowa opieka. Można sobie poczytać jaka opieka i jakie "schronisko" jest u nas, na moim blogu w poście "My ciebie już nie kochamy..." http://pusia-i-ja.blogspot.com/2015/02/my-ciebie-juz-nie-kochamy.html Biedny piesek, ale na pewno nie jego jednego spotkał taki los. Nawiązując jeszcze do schroniska to marzę żeby te psiaki były regularnie szczepione, badane i pielęgnowane, oczywiście na koszt gminy. Z mojej okolicy zostawię tylko niewielki ruch, wiele polnych dróg oraz te rzeczki, za którymi psiaki szaleją. Fajnie by było gdyby stanęły kosze ze sprzętem na psie sprawy. (no niestety u nas na próżno szukać).
 Czytając post konkursowy od razu odszukałam w mojej głowie artykuł z PP. Życie z psem za granicą to istna bajka (niestety nie znalazłam tego numeru, więc posłużę się pamięcią). Marzy mi się świat holenderski. Każdy wolontariusz i każda próba pomocy jest bardzo mile widziana. Prawie wszystkie organizacje uważają, że zwierzęta są istotami, z którymi trzeba się liczyć i które zasługują na traktowanie z szacunkiem. Cytacik: "Jeśli zauważysz w Holandii psa w potrzebie, zadzwoń pod numer 144 (czynny 7 dni w tygodniu i 24 godziny na dobę).  Pod tym numerem możesz zgłosić zaniedbanie i znęcanie się nad zwierzętami. W zależności od rodzaju zgłoszenia, zostanie ono przekazane policji, Organizacji Ochrony Zwierząt czy Krajowej Inspekcji Ochrony Zwierząt". No i nareszcie jakiś konkret! To jeszcze nie koniec naszych zachcianek, chyba każdy marzył, że podczas kolacji w restauracji ktoś pomyśli o jego pupilku i da mu wodę i coś na smaka.


















Dla nas restauracja to za mało, chcemy wszędzie wchodzić z psiakiem i być życzliwie przyjmowani, a kto by nie chciał? Przeglądając internet natknęłam się na ciekawy wątek, jednak my chyba na takie coś nie liczymy. Pierwsza restauracja stworzona tylko i wyłącznie dla czworonogów: http://www.londyn.webd.pl/newsy-komentarze-328.html  Jeśli chodzi o jakieś cudeńka to może aquapark dla ogoniastych ?! 

 Pierwszy obraz jaki przyszedł mi do głowy to raj dla psiaków, wszędzie szyneczka, mleczko, piłki, piłki i pieszczoty. Może tak właściwie to ludzkość dąży do takiego Świata. A może wręcz przeciwnie, nie będzie ich to w ogóle obchodziło jak żyją zwierzęta ?! Temat uważam za wyczerpany z mojego punktu widzenia, (zdjęcia nie są mojego autorstwa, tylko z internetu).

Zdążyliśmy już wypróbować, sprawuje się świetnie. O ile nikt jej nie zje to pożyje nam długo.







Takie pierwsze spotkanie, Pudzianek za wszelka cenę chciał wylizać mi aparat.

Dziękujemy, nie spodziewałam się tylu smakołyków. Nagroda bardzo nam się podoba. Ja już myślę nad tematem naszego konkursu. Wczoraj udało mi się chwilę poprzeciągać z Pusia, myślę, że to czysty przypadek. 





Ciasteczka mleczne

Nabrałam ochoty na pieczenie ciasteczek. Przypomniał mi się jeden z numerów PP, w którym podawali przepisy na psie ciasteczka. Ja z resztą tez o nich wspominałam TU Tak, więc padło na mleczne. Zastanawiałam się nad rybnymi, tylko mam szprotkę a nie tuńczyka, może następnym razem. Zrobiłam z 1/4 produktów i wyszła mi cała brytfanna. Myślę, że się szybko skończą (właśnie uczę Pusie sztuczki zamykanie drzwi i nosek, efekty na niedługo zobaczycie). Sądzę, że pieczenie ciasteczek wejdzie w moje życie na dobre. Całe przygotowanie zajęło mi 5 min+ 5 min krojenia i 30 min pieczenia, czyli szybko, łatwo i przyjemnie. Aż kusiło mnie czy nie skosztować, ale jednak recenzje zostawię dla psiaka.
Przejdę do przepisu:

  • 1/4 szklanki mleka w proszku
  • 1/4 szklanki mąki, ja użyłam pszennej
  • 1/4 szklanki otrębów
  • jajko
  • kilka łyżek wody
  • łyżeczka masła (w przepisie był jeszcze miód, ale ja nie dałam)
Mąka, mleko w proszku i otręby.

Dodajemy masło, wodę i jajko, w końcu dałam całe.

     Kroimy w paseczki, pokusiłam się też o suszoną marchewkę.
I gotowe, upieczone ;)
Na liście z zakupami są obroże przeciw pchłom i kleszczom. Na razie kupię tym, którzy łapią najwięcej kleszczy, czyli Pusi i Kejsiemu. Nie są drogie, dla psa za 9zł a dla kota za 10zł. Najbardziej prawdziwą recenzja będzie obroża Kejsiego, który już w tym roku miał 8 kleszczy. 



        Tak to jednak wiosna. 

Na koniec możemy pochwalić się Wam wygrana w konkursie u HARREGO pt. "Miasto psich marzeń". Jeszcze raz dziękujemy, praca konkursowa pojawi się w następnym poście. A ja już się głowie nad konkursem na moim blogu, który Wam obiecałam. 
Zaprojektowane z ♥ przez Fursora