Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogoda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogoda. Pokaż wszystkie posty

Słoiczek na smaczki

Do napisania tego postu zbieram się i zbierałam, ale zawsze jest jakiś ważniejszy bieżący temat. Postanowiłam sobie, że w końcu to uporządkuję. Na początku będzie DIY, a później informacje z dzisiaj. Tak też przechodzę do dzieła.
W dzisiejszym DIY będzie słoiczek na smakołyki. Podczas przygotowań nie robiłam zdjęć, nie mam takiego odruchu. Wykonanie nie jest trudne i postaram się to łatwo wytłumaczyć.

Potrzebne rzeczy:

  • słoiczek (ja użyłam, po maśle orzechowym)
  • dowolny kolor farby w sprayu
  • taśma malarska
Dodatkowo:

  • czarny papier samoprzylepny
  • mała figurka
  • cyrkiel
  • lakier czarny matujący*


  1. Słoiczek zaklejamy taśmą, tam gdzie ma być nie pomalowane. U mnie akurat od góry 1 cm i z boku, żeby było widać ile ciasteczek zostało.
  2. Malujemy sprayem słoiczek i zakrętkę, teraz się spostrzegłam, że prześwituje mi czerwony kolor :/ 
  3. Pozostawiamy do wyschnięcia.
  4. Naklejamy ozdoby z czarnego papieru. *Dodatkowo plakietkę na słoiczku pokryłam lakierem matującym, by było lepiej podpisywać. 
  5. Na wieczku też nakleiłam, bo były nieładne plamy. 
  6. Znalazłam mini figurkę, która również nakleiłam do ozdoby.
I ot cała filozofia. Myślę, że wszystko jasno wytłumaczyłam. Pierwotny projekt zrobiłam na większym słoiku. Pierwszy posłużył jako wzór dla drugiego. Jeszcze parę zdjęć i przejdę do
2 cz. postu.






























Pogoda mnie dzisiaj zadowala, 30 *C do słońca, odważyłam się na spodenki. Przychodzi do mnie czasem mała sąsiadka = wybiegany pies. "Rafaela pójdziemy na spacer" Pusia z nami. "Rafaela pójdziemy na rowery", Pusia z nami. I tak przez pół dnia. Obie były szczęśliwe i zmęczone. Pogodo proszę nie odchodź. 
























Pozdrawiamy R&P

Moja Gromadka

Miałam na weekendzie napisać post, ale po prostu nie miałam czasu. Spokojnie, nie martwcie się już nadrabiam zaległości. Bloga prowadzę już około rok, więc pomyślałam, że w końcu Wam ich przedstawię. Możecie się zapytać, ale dlaczego wcześniej tego nie zrobiłam? Otóż wiecie jacy są ludzie (chodzi mi ogólnie), lubią opisywać książkę po okładce. Sądzę, że jak bym Wam na początku powiedziała o moich zwierzaczkach to pewnie większość by tu już więcej nie zajrzała, a dlaczego: -A ma tyle psiaków to pewnie nie umie nad nimi zapanować. -Na pewno nie poświęca im dużo czasu itd... Wiecie chyba o co mi chodzi. Nie trzymam Was więcej w niepewności,poznajcie ich:

Pusia

Reksik




Pudzianek 

Dżeki

Mrs. and Ms.

Demon


Kejsi


Chaczuś


I Kubuś, psiak nie nasz, ale lubi przychodzić do naszych psiaków, bo tak właściwie to nie ma swojego opiekuna, a szkoda bo jest fajny.

Możecie być spokojni wszystkimi zwierzaczkami opiekujemy się z należytą troską. Kochane są nie tylko te nasze. No bo w końcu te bezpańskie tez ktoś musi pokochać. Jest co kochać, co przytulać. Nie raz mi dokuczają, ale nie zamienię ich na żadne inne. Tak apropo- nie rozumiem i nienawidzę  ludzi, którzy wyrzucają (najczęściej) psiaka, bo co?! Bo się im znudził?? Kompletnie nie rozumiem takich ludzi. Obecnie mamy cztery psiaki (1 suczkę i 3 samców), no i Kubuś, czyli pięć psików.  Trzy kociaki, dwie papużki i parę rybek. Jestem zafascynowana szczurkami i w niedalekiej przyszłości planuje taką gromadkę (co najmniej 3 osobniki,bo to zwierzątka stadne).  Chyba wiecie co powie na to mama, aż się boję. Kocham konie, ale sądzę, że opieka by mnie przerosła. Pozostanę wierna mojej zaprzyjaźnionej stajni do końca świata i o jeden dni dłużej.


A taka piękna pogoda u nas gości ;)


I ostatnie przypadkowe zdjęcie. Przypadkowe, bo chciałam zrobić kotkowi, ale mój zazdrośnik Pusia własnie chciała się ze mną pobawić i szturchnęła mnie w rękę. W efekcie możecie zobaczyć wiosenne niebo w obliczu zimy.



Zaprojektowane z ♥ przez Fursora